O tym jak „źli” przedsiębiorcy wyzyskują „biednych” konsumentów
Umowa z deweloperem to nie wszystko
12 czerwca, 2015
254a kodeksu karnego – niszczenie infrastruktury telekomunikacyjnej – artykuł na stronie kike.pl
24 czerwca, 2015

W dniu dzisiejszym chciałabym się z Wami podzielić wrażeniami, jakie wywarł na mnie  ostatnio przeczytany artykuł, który ukazał się w zeszłotygodniowym wydaniu Polityki. Ów tekst, zresztą o znamiennym tytule „Prawo i pięść” wprawił mnie, delikatnie rzecz ujmując, w niemałe zdziwienie i wywołał uczucie protestu.

Wydawać by się mogło, że osoba zabierająca się za pisanie danego tekstu, tym bardziej biorąc pod uwagę, że artykuł ten ukazał się w tygodniku charakteryzującym się relatywnie wysokim poziomem merytorycznym, powinna się chociaż w minimalnym stopniu orientować w poruszanym przez nią temacie (w tym w przepisach prawa procesowego, jeżeli się na takie uregulowania powołuje), ale nie o tym dzisiaj.P1010135

Wszystkiemu winny przedsiębiorca!

Ze względu na profil prowadzonej przez nas działalności (pomoc prawna świadczona przedsiębiorcom telekomunikacyjnym), szczególnie zainteresowały mnie fragmenty tekstu, odnoszące się bezpośrednio do nich. Niestety w tym względzie Szanowna Autorka nie zaskoczyła mnie niczym nowym. Każdy z nas przecież doskonale wie, że za wszelkie zło tego świata winni są przedsiębiorcy, bo przecież jak można żądać od  biednych konsumentów- dłużników spełniania zaciągniętego przez nich długu!

Proszę mnie nie zrozumieć źle, bo oczywiście w pełni popieram wszelkie regulacje mające na celu poprawę sytuacji prawnej konsumenta. Jednocześnie z całą stanowczością sprzeciwiam się wszelkim nadużyciom, których dopuszczają się przedsiębiorcy, czemu dałam wyraz tutaj.

Niemniej jednak obraz przedsiębiorcy – wyzyskiwacza, który został zaprezentowany w omawianym artykule, jest niezwykle krzywdzący.

Wypaczony obraz polskich przedsiębiorców

Nie zamierzam polemizować z twierdzeniem, że przedsiębiorcy często wykorzystują swoją silniejszą pozycję, bo rzeczywiście nierzadko działania tego typu mają miejsce. Jednak ze względu na doświadczenie w obsłudze prawnej jedych i drugich, staram się patrzeć na problem obiektywnie.

Mój pogląd na sprawę wynika z faktu, że coraz częściej w mojej pracy zawodowej przychodzi mi się zmagać z problemami przedsiębiorców telekomunikacyjnych (tak Ci „źli” przedsiębiorcy też miewają problemy) wynikającymi z faktu, że obecnie coraz więcej abonentów wykorzystuje wszelkie możliwe sposoby, żeby tylko uniknąć uiszczania opłat, do czego zobowiązali się w zawieranych z operatorem umowach (szerzej, o niektórych sposobach przeczytasz w tym wpisie i w komentarzach pod nim).

Niestety w polskim społeczeństwie panuje przyzwolenie na tego typu praktyki, a każda podejmowana przez przedsiębiorcę telekomunikacyjnego próba wyegzekwowania należnych mu opłat, odbija się szerokim echem, jako działanie uderzające w interes poszkodowanego dłużnika.

Autorka swoim tekstem również wpisuje się w trend przedstawiania przedsiębiorcy, jako ciemiężyciela bezprawnie prześladującego konsumenta.

Zapominamy, że przedsiębiorcy telekomunikacyjni to nie zawsze gigantyczne korporacje międzynarodowe, co powoduje, że im też niełatwo jest się odnaleźć w gąszczu, nierzadko niejasnych uregulowań prawnych, a jedynym na co mogą liczyć ze strony ustawodawcy, są coraz to nowe obowiązki. Co istotne, przedsiębiorca telekomunikacyjny, bez względu na skalę prowadzonej działalności gospodarczej, traktowany jest jako profesjonalista, od którego z założenia wymaga się dużo więcej.

Elektroniczne postępowania upominawcze jako narzędzie gnębienia konsumentów

Zgodnie z zaprezentowanym przez Autorkę punktem widzenia, elektroniczne postępowanie upominawcze (dalej „EPU”)  zostało tak ukształtowane, żeby w jak najszerszym zakresie przyczynić się do ochrony przedsiębiorcy, jednocześnie pozbawiając prawa do obrony konsumenta!

Według twierdzeń Autorki, tylko przedsiębiorcy przysługuje uprawnienie do wniesienia pozwu w elektronicznym postępowaniu upominawczym (dalej „EPU), szybka ścieżka sprawiedliwości nie jest dla zwykłych ludzi! (Co zupełnie mija się z prawdą!). Konsument nie musi bronić się przed sądem, ale ma do tego pełne prawo!!!

Jakby tego było mało to, w postępowaniach tych przedsiębiorcy są nie tylko stroną, ale coraz częściej także sędziami?! (Z takim zjawiskiem się jeszcze nie spotkałam).

Z zupełną dezaprobatą spotkało się również rozpoznawanie spraw zaocznie, pod nieobecność konsumenta, z góry przyznając racje rzekomym wierzycielom (tym właśnie postępowanie to się cechuje, ale mogę się mylić… być może Autorka bazowała na innym akcie prawnym…)

To tylko niektóre z „nieścisłości” zaprezentowanych przez Autorkę, które dobitnie dowodzą, że również wymiar sprawiedliwości staje po stronie silniejszego – przedsiębiorcy, a konsument pozostaje w tej nierównej walce zupełnie osamotniony!

Autorka tekstu wydaje się pomijać fakt, iż każdy z nas, jako osoba pełnoletnia:

  • ma prawa, ale także obowiązki,
  • ponosi konsekwencje własnej ignorancji i niewiedzy, co przejawia się wyrzucaniem do kosza, albo chowaniem do szuflady wszelkich pism urzędowych i wezwań (dług mnie nie dotyczy, nie zgadzam się z wezwaniem, więc udaję, że tego nie ma),
  • ma prawo do zwrócenia się do rzeczników praw konsumentów, studenckich poradni prawnych czy po prostu do prawnika (wilokrotnie zdarzało mi sie udzielać pro bono porad konsumentom, którzy trafiali do nas przez blog lub jeszcze jako studentce poradni prawnej przy UMCS),
  • ma prawo wnieść sprzeciw od nakazów zapłaty, wydawanych w EPU (wystarczy napisać “sprzeciwiam się”), by móc bronić swoich racji przed sądem.

Na koniec- słowo o Panu Jerzym z artykułu

Pan Jerzy przeprowadził się i zrezygnował z usług telekomunikacyjnych świadczonych mu przez dostawcę. Przestał płacić, a sprawa trafiła do sądu i do komornika. Nie znając więcej szczegółów tej historii, ale biorac pod uwagę własne doświadczenie jestem niemalże pewna, że operator słusznie naliczył panu Jerzemu opłatę z tytułu udzielonych ulg w związku z rozwiązanim umowy przed terminem na jaki została zawarta umowa. To po stronie abonenta leży bowiem obowiązek, by w całym okresie obowiązywania umowy, móc korzystać z usług telekomunikacyjnych w lokalu, który wskazało się świadomie i z własnej woli przy jej podpisaniu.

O tym jednak artykuł nie wspomina…

2 Comments

  1. Krzysztof pisze:

    W Polsce nie opłaca się windykacja na małe kwoty dlatego aby się opłacało windykować dłużnika trzeba go “urobić” na klika tysięcy złotych sprzedając wierzytelność wielokrotnie, najlepiej na końcu do firmy windykacyjnej z siedzibą za granicą.
    Tutaj
    http://www.aferyprawa.eu/Interwencje/Windykacyjne-bezprawie-firmy-windykacyjne-czyhaja-na-bojazliwych-Ksiestwo-Luksemburg-atakuje-2698
    jest opisany ten mechanizm.
    Obrywa się więc znaczącej większości przedsiębiorców którzy nie mając szans na odzyskanie wierzytelności w praktyce zmuszeni są do ich sprzedaży firmom windykacyjnym.
    Problem można jednak w znacznej części rozwiązać umożliwiając wgląd do KRD lub innego BIG-u autoryzowanego przez państwo, każdemu zainteresowanemu. Nie opłacało by się wtedy “nie płacenie ostatniego rachunku” gdyż powszechność dostępu do rejestru automatycznie spowodowałaby że korzystali by z niego niemal wszyscy przedsiębiorcy co dzisiaj niestety nie jest regułą z uwagi na wysokie ceny abonamentów i mnogość takich rejestrów które w praktyce nie spełniają swojego zadania. Wpis do rejestru byłby możliwy jedynie na podstawie uzyskanego prawomocnego wyroku sądowego, a ustawowy koszt (np. 100 zł) obciążałby dodatkowo dłużnika.
    Wydaje się jednak że na dzień dzisiejszy brakuje woli politycznej na utworzenie takiego rozwiązania.

    • Ewelina Grabiec pisze:

      Zgadzam się, że dochodzenie przed sądem niewielkich kwot z tytułu zaległości abonamentowych sprowadza się do stwierdzenia, że skórka nie warta wyprawki.
      Remedium, może okazać się przede wszystkim dyscyplinowanie własnych klientów i niedoprowadzanie do zaległości większych niż dwa okresy rozliczeniowe. Wprawdzie to nie rozwiązanie problemu dochodzenia drobnych kwot przed sądem, ale niejednej małej firmie pozwala na dopinanie budżetu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*