

Wszelkie media, w tym społecznościowe, od wtorku zalewają nas informacjami o tym, że Trybunał Konstytucyjny otworzył furtkę do dochodzenia roszczeń przeciwko przedsiębiorcom przesyłowym za zajmowanie przez nich nieruchomości. Właściciele działek, na których posadowiono słupy, kable, kanalizację itp. już planują, na co wydadzą pieniądze, które wypłacą im operatorzy. Ale zacznijmy od początku.
Kto powinien się obawiać o swoje tytuły prawne
Ten, kto korzysta z nieruchomości na podstawie:
– może spać spokojnie, ale nie może tracić czujności. Na tak pozyskane tytuły prawne omawiany wyrok TK nie będzie co do zasady oddziaływał – tzn. takie tytuły dalej będą ważne i będą obowiązywać.
Nie oznacza to jednak, że dysponenci nieruchomości nie będą próbowali formułować roszczeń, dotyczących korzystania z nieruchomości na tej podstawie, a operatorów legalnie zajmujących nieruchomości nie zaleje fala wezwań czy pozwów. Biorąc pod uwagę medialną popularność omawianej sprawy, może być tak, że każdy, kto posiada infrastrukturę na swojej działce, będzie próbował coś ugrać dla siebie, nie poświęcając zbyt wiele czasu na prawną analizę kierowanych roszczeń, czyli nie badając tego, czy operator posiada ważny tytuł prawny do zajmowania nieruchomości, pozywając na ślepo. Jak to się mówi, papier przyjmie wszystko, a zatem także niezasadne roszczenia. Dla operatorów oznacza to w praktyce, że trzeba zadbać o obieg korespondencji w firmie, aby uniknąć przeoczenia np. doręczenia jakiegoś pozwu, nakazu zapłaty itp. dokumentu oraz o wsparcie obsługi prawnej w odpowiedzi na ewentualne roszczenia. Jeśli operator nie zajmie stanowiska w sprawie i nie przedłoży sądowi dowodów potwierdzających posiadanie tytułu prawnego, to sąd może uwzględnić roszczenie dysponenta nieruchomości. Z kolei rzeczowa odpowiedź, wystosowana na wezwanie przedsądowe, może pozwolić uniknąć powództwa sądowego.
Spokojnie nie mogą spać operatorzy, którzy co prawda pozyskali tytuł prawny na potrzeby budowy infrastruktury, ale takowego już nie posiadają na potrzeby jej eksploatacji. To samo tyczy się podmiotów, które korzystają z nieruchomości na podstawie umów dostępowych, zawartych na mocy art. 33 ust. 1 Megaustawy, w przypadkach, w których doszło do zmiany właściciela nieruchomości. Na tą chwilę wciąż brak jest przepisu, który stanowiłby o tym, że taka umowa jest wiążąca dla następców prawnych właścicieli i użytkowników wieczystych nieruchomości objętej tą umową oraz innych podmiotów władających tą nieruchomością.
Jakkolwiek, w najgorszej sytuacji są operatorzy, którzy budują sieci bez pozyskiwania tytułów prawnych do nieruchomości, bowiem w takich przypadkach ryzyko pojawienia się roszczeń, jak i możliwy ich wymiar, są największe.
No dobrze, ale skoro wyrok TK nie wpływa na zawarte umowy, wydane decyzje administracyjne czy orzeczenia w przedmiocie ustanowienia służebności przesyłu, to o co tak wielkie halo?
Zasiedzenie służebności
Instytucja służebności przesyłu – czyli służebność dedykowana przedsiębiorcom przesyłowym – została wprowadzona do Kodeksu cywilnego w dniu 3 sierpnia 2008 r. Wcześniej w Kodeksie cywilnym była regulowana służebność gruntowa w ogólności. W obu przypadkach przepisy aktualnie stanowią o tym, że służebność może zostać nabyta przez zasiedzenie, gdy polega na korzystaniu z trwałego i widocznego urządzenia.
Przez dłuższy czas sporne było to, czy skoro instytucja służebności przesyłu nie istniała w Kodeksie cywilnym przed dniem 3 sierpnia 2008 r., to czy przed tą datą dopuszczalne było nabycie w drodze zasiedzenia na rzecz przedsiębiorcy służebności odpowiadającej treścią służebności przesyłu, jak również czy okres występowania na nieruchomości stanu faktycznego, odpowiadającego treści służebności przesyłu przed tą datą, podlega doliczeniu do czasu posiadania wymaganego do zasiedzenia tej służebności. Wyrokiem z dnia 22 maja 2013 r., wydanym w sprawie o sygnaturze akt III CZP 18/13, Sąd Najwyższy przesądził tą kwestię i odpowiedział twierdząco na tak zadane pytania. Wyrok ten nie miał jednak mocy zasady prawnej (nie był wydany przez skład 7 sędziów).
Powyższe prowadziło do tego, że operatorzy, którzy wystarczająco długo zajmowali nieruchomość (20 lat – przy tzw. działaniu w dobrej wierze, 30 lat – przy tzw. działaniu w złej wierze), posiadając widoczną infrastrukturę, mogli twierdzić, że mają tytuł prawny do nieruchomości, wynikający z zasiedzenia służebności. Innymi słowy, mogli skutecznie twierdzić, że nie muszą płacić wynagrodzenia za zajmowanie nieruchomości oraz wygrywali sprawy, w których żądano demontażu infrastruktury.
Wyrokiem z dnia 2 grudnia 2025 r., wydanym w sprawie o sygnaturze akt P 10/16, TK stwierdził, że:
„Art. 292 w związku z art. 285 § 1 i 2 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz.U. z 2025 r. poz. 1071, ze zm.), rozumiane w ten sposób, że umożliwiają nabycie przez przedsiębiorcę przesyłowego lub Skarb Państwa, przed wejściem w życie art. 3051-3054 ustawy – Kodeks cywilny, w drodze zasiedzenia służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu, są niezgodne z art. 21 ust. 1, art. 64 ust. 2 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”.
De facto zatem TK uznał, że nie mogło dojść do zasiedzenia służebności przesyłu czy do rozpoczęcia biegu terminu zajęcia (posiadania) nieruchomości, prowadzącego do zasiedzenia służebności przesyłu przed dniem 3 sierpnia 2008 r., bo to byłoby niekonstytucyjne. A zatem, żaden operator nie mógł jeszcze zasiedzieć służebności dot. urządzeń przesyłowych, bo od wejścia w życie przepisów wprowadzających instytucję służebności przesyłu do Kodeksu cywilnego nie upłynęło jeszcze 20 lat!
Skutki wyroku TK
Orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Oznacza to, że od takiego wyroku nie można się odwołać, a w zasadzie trzeba się pogodzić z jego treścią. Omawiany wyrok może mieć przede wszystkim dwa skutki bezpośrednie.
Po pierwsze, w przypadku aktualnie formułowanych roszczeń czy aktualnie prowadzonych postępowań, operatorzy sieci nie mogą twierdzić, że posiadają tytuł prawny do nieruchomości, powstały na skutek zasiedzenia służebności (nie mogą podnieść tzw. zarzutu zasiedzenia). Trzeba się zatem spodziewać tego, że osoby, które do tej pory nie wystąpiły z roszczeniami (czy to na drodze przedsądowej czy sądowej) wobec operatorów, teraz takie roszczenia podniosą i to prawdopodobnie jeszcze przed końcem 2025 r. Roszczenia o zapłatę wynagrodzenia z tytułu zajmowania nieruchomości przedawniają się bowiem co do zasady po upływie sześciu lat, z czego koniec terminu przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego.
Po drugie, sprawy, które skończyły się przegraną dysponentów nieruchomości z uwagi na stwierdzenie zasiedzenia służebności przez przedsiębiorców przesyłowych, mogą teraz wrócić do sądów. Orzeczenie TK o niezgodności z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, na podstawie którego zostało wydane prawomocne orzeczenie sądowe, stanowi podstawę do wznowienia postępowania. Skargę o takie wznowienie można będzie złożyć do dnia 2 marca 2026 r., więc termin jest naprawdę krótki, a takie sprawy zapewne się skumulują w sądach.
Nie wykluczymy jednak także skutków pośrednich wyroku, co do których teraz możemy tylko „gdybać”. Do tych trzeba by przede wszystkim zaliczyć większą świadomość społeczną co do praw dysponentów nieruchomości i zwiększenie liczby roszczeń kierowanych do operatorów sieci, w związku z istniejącą infrastrukturą. Dalej, biorąc pod uwagę to, że większość infrastruktury elektroenergetycznej budowana była przed 2008 r. i branża ta w znacznej mierze wywodziła swoje tytuły prawne do nieruchomości właśnie z instytucji zasiedzenia służebności, można przewidywać to, że koszty utrzymania takiej infrastruktury wzrosną w dużym stopniu, a to z kolei może doprowadzić do podwyższenia cen za energię elektryczną oraz stawek opłat za dostęp do takiej infrastruktury (np. do słupów elektroenergetycznych na potrzeby podwieszenia telekomunikacyjnych linii kablowych). Szacuje się, że tylko w przypadku branży elektroenergetycznej w grę może wchodzić rozstrzyganie o roszczeniach dot. dostępu do 20 milionów działek.
Drobnym druczkiem
Odrębny temat to kwestia tego, czy TK nie przekroczył swoich kompetencji w opisywanym wyroku (bowiem wydał orzeczenie interpretacyjne, tzn. dot. wykładni, która leży w kompetencjach Sądu Najwyższego) oraz czy sądy będą respektować wydane przez TK orzeczenie, biorąc pod uwagę to, że 18 grudnia 2025 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma rozpatrzeć skargę wniesioną przez Komisję Europejską przeciwko Polsce dot. TK. Nie bez znaczenia pozostaje także to, że wyroki TK nie są publikowane.
W omawianym temacie miał się wypowiedzieć też Sąd Najwyższy w sprawie o sygnaturze akt III CZP 9/25 w składzie 7 sędziów, co oznacza, że wydane orzeczenie miałoby moc zasady prawnej. Sprawa, w której zwrócono się z pytaniem do takiego składu Sądu Najwyższego, została jednak umorzona na dzień przed wyrokiem TK, co oznacza, że na tą chwilę nie ma co oczekiwać na stanowisko Sądu Najwyższego.