

Przyjęta – uchwałą nr 130 Rady Ministrów z dnia 10 czerwca 2026 roku w sprawie przyjęcia strategii dotyczącej informatyzacji państwa „Strategia Cyfryzacji Państwa” kreśli imponujące wizje, związane z rozwojem cyfrowym Polski do 2035 roku. Mimo prowadzonych konsultacji publicznych wiele uwag branżowych nie zostało uwzględnionych.
Dokument zakłada zwiększenie nakładów z obecnych 0,8% PKB do 100 mld zł rocznie (5% PKB) po 2030 roku oraz objęcie 100% gospodarstw domowych światłowodem i siecią 5G. To brzmi jak cywilizacyjny skok. Pod tą fasadą kryją się jednak potężne luki finansowe, systemowa niewiedza i ryzyka strukturalne, które stawiają pod znakiem zapytania realność tej kuszącej wizji.
Mogą być jednak problemy z uzyskaniem środków na spełnienie tych celów. Rząd deklaruje pełne pokrycie kraju nowoczesną siecią, całkowicie ignorując bieżące realia budżetowe. Fundusz Szerokopasmowy świeci pustkami, brakuje nowych pożyczek szerokopasmowych dla operatorów, środki na kluczową oś 1 programu FERC zostały drastycznie zmniejszone. W perspektywie kilku miesięcy zakończą się projekty KPO, a jego beneficjenci, mimo apeli branży, nie otrzymali na czas odpowiedniej pomocy poprzez wprowadzenie ułatwień regulacyjnych. W szczególności, mimo wcześniejszych zapewnień ze strony Ministerstwa Cyfryzacji, nie przyjęto nowelizacji Megaustawy, zakładającej np. ujednolicenie wysokości wynagrodzenia za dostęp do dróg wewnętrznych – dopiero kilka dni temu zakończyły się konsultacje publiczne w sprawie nowej wersji projektu nowelizacji, przy czym jej kształt w wersji z dnia 29 maja 2026 r. nie napawał optymizmem – wiele z propozycji pozytywnie przez nas przyjętych zostało pominiętych, a zamiast tego wprowadzono nowe regulacje będące de facto utrudnieniem, ale ta kwestia wymagałaby szerszego omówienia.
Ze Strategii wynika, że nie wprowadzono nawet bonów łączności. Choć pomysł ten wydawał się kontrowersyjny, to oznaczałby pewne bezpośrednie wsparcie dla obywateli, zachęcając ich do korzystania z nowoczesnych usług. W tak niepewnej sytuacji finansowej obietnica gigantycznego wzrostu wydatków po 2030 roku wydaje się niepoparta żadnym realnym mechanizmem fiskalnym.
Ponadto, mimo wskazania w dokumencie informacji o malejących przychodach przedsiębiorców telekomunikacyjnych, Strategia nie określiła żadnych działań które miałyby zostać podjęte w celu wyeliminowania tego nadzwyczaj niekorzystnego trendu. Dotyczy to np. kwestionowania przez Prezesa UOKiK kwestii związanych z podnoszeniem cen w związku z inflacją. Tym samym branża może być pozbawiona ochrony w tym zakresie, a przecież bez MŚP w sektorze telekomunikacji, wielu obywateli byłoby pozbawionych możliwości korzystania z usług. W treści dokumentu brakuje więc odniesienia się do działań, które umożliwią wzrost cen w przypadku inflacji.
Co gorsza, państwo planuje gigantyczne inwestycje po omacku. Skąd rząd wie, jakie są rzeczywiste potrzeby? System SIDUSIS, mający mapować infrastrukturę, działa wadliwie i nie jest odpowiednio zaprojektowany, aby służyć temu celowi, a brak ogólnokrajowego systemu paszportyzacji sieci sprawia, że urzędnicy nie znają realnego stanu technicznego w terenie. Szacunki dotyczące potrzeb inwestycyjnych wahają się od 200 tys. PA do nawet 2 mln. W efekcie walka z tzw. białymi plamami staje się ekonomicznym absurdem – podłączenie najdalej położonych domów kosztuje ponad 20 tys. złotych za jeden punkt adresowy, a wyceny (operując na bazie stawek jednostkowych KPO/FERC) nierzadko sięgają setek tysięcy złotych. Brak rzetelnych danych może powodować, że publiczne pieniądze zostaną utopione w nieefektywnych projektach.
Równie kontrowersyjnie wygląda forsowanie sieci 5G. Niewątpliwie kluczową kwestią dla cyfryzacji jest budowa i utrzymanie stacjonarnych sieci telekomunikacyjnych. Choć z treści dokumentu wynika, że technologie satelitarne mają jedynie uzupełniać infrastrukturę naziemną, to tak naprawdę dokument w większym zakresie odnosi się do technologii satelitarnych. W naszej ocenie brakuje w nim szerszego zaakcentowania kwestii związanych właśnie z realizacją sieci światłowodowych, mających aktualnie największe znaczenie dla świadczenia usług. W praktyce może oznaczać to transfer publicznych miliardów do kieszeni wielkich, zagranicznych korporacji technologicznych, które zmonopolizowały rynek usług komórkowych. Co z tego zyskuje polski obywatel, skoro nawet obecna jakość usług telekomunikacyjnych w wielu peryferyjnych lokalizacjach wciąż pozostawia dużo do życzenia? Odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista.
Najbardziej uderza jednak naiwność w obszarze technologii jutra. Cel, by do 2035 roku aż 80% urzędów wykorzystywało sztuczną inteligencję, budzi głęboki niepokój. Strategia zdaje się całkowicie ignorować ciemną stronę AI, zwłaszcza że do tej pory, mimo wielu apeli, nie podjęto działań mających na celu uregulowanie tej kwestii. Zlecenie przez Ministerstwo Cyfryzacji przygotowania NASK projektu badawczego, którego efektem jest powstanie dokumentu „AI w e-administracji Publicznej” nie jest przecież wystarczająca. Z kolei przygotowany „Przewodnik po sztucznej inteligencji dla administracji publicznej”, to tylko niewiążący dokument, zawierający podstawowe wyjaśnienia i wytyczne. Na ten moment nie wiadomo, kto weźmie odpowiedzialność za błędy algorytmów w decyzjach administracyjnych? Zabrakło debaty o halucynacjach AI, wykluczeniu cyfrowym seniorów czy gigantycznym ryzyku wycieku wrażliwych danych obywateli. Wydaje się, że bezpieczeństwo i etyka zostały tu poświęcone na ołtarzu technologicznego optymizmu.
Strategia to dokument niewątpliwie potrzebny, lecz pełen życzeniowości i powstały – z przykrością to stwierdzamy – z pominięciem zgłaszanego wiele razy głosu rynku telekomunikacyjnego. Bez stabilnego finansowania, precyzyjnych danych i krytycznej refleksji nad sztuczną inteligencją, zamiast sukcesu czeka nas (być może) kosztowny, cyfrowy chaos.
Patrycja Cegiełka-Ordon Piotr Wiąckiewicz
Radca prawny Ekspert ds. funduszy UE