ISP kontra samorządy- przykład z życia wzięty
17 lutego, 2015
Nowe dowody osobiste bez adresu- czyli o tym jak szukać wiatru (abonenta) w polu.
17 marca, 2015

Już chyba wszyscy słyszeli o niezinwentaryzowanej infrastrukturze telekomunikacyjnej, uszkodzonej wskutek pożaru Mostu Łazienkowskiego w Warszawie. Zaskoczyła ilość “niczyich” światłowodów oraz sieć Sił Zbrojnych (szczególnie wobec konfliktu toczącego się za naszą wschodnią granicą). Z Zarządu Dróg Miejskich popłynęły groźby o niemałych roszczeniach z tytułu bezumownego korzystania.

Ale ja nie o tym..;)

A o czym?

A o tym, że umowę dostępową zawiera się na złe czasy, i to te najbardziej nieoczekiwane (bo któż by przypuszczał, że w walentynkowy wieczór spłonie jeden z najbardziej uczęszczanych mostów w stolicy).

Umowa zawarta w formie pisemnej chroni zarówno przed roszczeniami z tytułu bezumownego korzystania jak i zabezpiecza na wypadek uszkodzenia infrastruktury przez samego właściciela.

Na potwierdzenie przytoczę historię opowiedzianą mi przez jednego z klientów. Pewien rolnik wyraził zgodę na umieszczenie na swojej działce infrastruktury telekomunikacyjnej. W umowie (na szczęście ją zawarto) zobowiązał się, że w pasie ochronnym nie będzie dokonywał nasadzeń i wykopów. Umowę schował do szuflady, a po paru latach postanowił sprzedawać piasek pozyskany z własnej działki. Poziom gruntu obniżył się do tego stopnia, że pewnego wieczoru, nasz bohater łyżką koparki przerwał całą kanalizację razem z umieszczoną w niej infrastrukturą. Dzięki zawartej umowie, właścicielom sieci udało się uzyskać niemałe odszkodowanie za uszkodzenie.

Jaki z tego morał? Czasami nadchodzą złe czasy, nawet te najbardziej nieoczekiwane…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*