

Piątek 13 lutego 2026 r., wbrew przesądom, okazał się być szczęśliwy dla branży telekomunikacyjnej. Tego właśnie dnia Sąd Apelacyjny w Warszawie, VII Wydział Gospodarczy i Własności Intelektualnej, w sprawie o sygn. akt: VII AGa 149/26, wydał ważny wyrok, który jest pomyślny dla ISP i może okazać się przełomowy dla spraw prowadzonych przed Prezesem UKE.
Zapadł on w następującym stanie faktycznym: jeden z przedsiębiorców telekomunikacyjnych zawarł z operatorem sieci elektroenergetycznej umowę o dostępie do słupów. Następnie wystąpił do właściciela słupów z wnioskiem o jej zmianę, jednak działania te okazały się bezskuteczne. Z tego względu ISP złożył wniosek do Prezesa UKE, w którym zażądał zmiany zawartej umowy. Organ regulacyjny uwzględnił wniosek operatora, ale tylko częściowo – w znacznej części uznał się za niewłaściwy do rozpatrzenia sprawy, co w konsekwencji doprowadziło do umorzenia tego postępowania. W skrócie, organ regulacyjny stał na stanowisku, że nie może zmienić postanowień umowy, które odnoszą się do szeroko rozumianych kwestii „techniczno-budowlanych”, uznając, że leży to w kompetencji „innych właściwych organów”. Wydanie rozstrzygnięcia przez Prezesa UKE miałoby rzekomo naruszać ich właściwość. Zdaniem itB Legal taka argumentacja nie znajdowała oparcia w przepisach powszechnie obowiązującego prawa, dlatego ISP złożył odwołanie do SOKiK-u. W szczególności prowadziła ona do podziału postanowień umownych, odnoszących się do realizacji sieci telekomunikacyjnej na słupach elektroenergetycznych na „ogólne”, które organ regulacyjny zmieniał, np. związane z treścią projektu technicznego, oraz na „szczególne”, co do których Prezes UKE się nie wypowiadał, gdyż umarzał w tym zakresie postępowanie administracyjne. Sąd I instancji, po rozpatrzeniu sprawy, zajął jednak stanowisko analogiczne jak organ regulacyjny. Mimo to ISP zdecydował się na złożenie apelacji i to mu się opłaciło.
Sąd Apelacyjny w Warszawie zakwestionował stanowisko Prezesa UKE, popierane przez operatora sieci elektroenergetycznej, czemu dał wyraz już w ustnych motywach rozstrzygnięcia sprawy tuż po wydaniu omawianego wyroku. Teraz jednak można zapoznać się z obszerniejszym stanowiskiem sądu II instancji, z uwagi na sporządzenie przez niego uzasadnienia do omawianego wyroku.
W szczególności Sąd Apelacyjny podkreślił, że:
To właśnie te kwestie legły u podstaw uznania apelacji ISP za zasadną. Zaznaczam, że z uwagi na przepisy przejściowe związane z wejściem w życie ustawy Prawo komunikacji elektronicznej, omawiana sprawa była rozstrzygana na podstawie stanu prawnego, który obowiązywał przed wejściem w życie przywołanej ustawy. Wtedy to w art. 18 ust. 1 Megaustawy wprost wskazywał, że w umowie ustala się warunki dostępu do infrastruktury technicznej, w tym techniczne, eksploatacyjne i finansowe warunki współpracy. Aktualnie przepis ten jest usunięty i został zastąpiony przez art. 168 ust. 2 Prawa komunikacji elektronicznej, który ogranicza się do stwierdzenia, że warunki dostępu i związanej z nią współpracy określa się w umowie. Jednak w mojej ocenie wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który zapadł w ubiegłym miesiącu, nie może być uznany za obojętny w podobnych sprawach, rozstrzyganych już na gruncie Prawa komunikacji elektronicznej i zmienionej, w związku z jego treścią, Megaustawy.
Uważam, że nadal przepisy prawa w żaden sposób nie ograniczają kompetencji Prezesa UKE w zakresie zmiany umowy, w szczególności nie pozwalają na podział postanowień umownych dotyczących kwestii technicznych na „ogólne” i „szczegółowe”, zwłaszcza, że nie było do końca jasne, w jaki sposób organ regulacyjny stosował to kryterium. Nie ma też żadnego ustawowego ograniczenia kompetencji Prezesa UKE. Mam więc nadzieję, że omawiany wyrok wyznaczy kierunek przyszłych orzeczeń w podobnych sprawach, a Prezes UKE w przyszłości będzie orzekał co do kwestii zmiany określonych postanowień w umowie o dostępie do słupów zamiast umarzać postępowanie, kierując się bliżej niezrozumiałymi motywami.
Na koniec zaznaczam, że omawiany wyrok jest prawomocny. Jego wydanie daje nadzieję na to, że nie zawsze organ regulacyjny jest tym, który ma słuszność w danej sprawie.
Patrycja Cegiełka-Ordon
radca prawny