Uwaga-zbliża się termin sporządzenia i podpisania rocznego sprawozdania finansowego oraz sprawozdania z działalności telekomunikacyjnej
Marzec 15, 2019
Dlaczego biurowce nie powinny zostać „wyjęte” spod regulacji megaustawy?
Marzec 29, 2019
Pokaż wszystko

Kiedy zaczynał, dostarczał Internet do kilku sąsiadów, dziś ma półtora tysiąca abonentów i kolejne tysiące w perspektywie. Choć firma mieści się w niewielkim biurze w Ostródzie, to jego plany sięgają daleko poza granice miasta. Nie konkuruje z wielkimi dostawcami, raczej łata po nich dziury niosąc kaganek łączności ze światem – taki jest Adam Gwóźdź, internetowy Judym z Mazur.

Jak zaczęła się Pana przygoda z biznesem?

 – Z wykształcenia i z zamiłowania jestem informatykiem. Tu w okolicy łatwiej jest znaleźć firmy, w których nie pracowałem, niż te, w których byłem zatrudniony. W 2005 roku byłem administratorem IT i miałem na tyle dużo wolnego czasu, że mogłem zająć się swoją działalnością. Postawiłem na Internet. Zacząłem od małej osiedlowej sieci. Na początku było pięciu użytkowników –  tu na ulicy. Za oknem wisi jeszcze ten kabel…

Przez pierwsze lata łączyłem pracę na etacie z rozwijaniem działalności, ale w pewnym momencie było już na tyle dużo klientów, że trzeba było wybierać. Postawiłem na firmę i zacząłem ją rozwijać. Teraz mamy ponad 1500 abonentów, którzy korzystają ze światłowodowego połączenia. Dostarczamy nie tylko Internet, ale też telewizję i usługi telekomunikacyjne.

Moment przełomowy w historii firmy?

Ważny był rok 2014. Dzięki dotacji zrobiliśmy inwestycję wartą 17 milionów. Wybudowaliśmy sieć dla ludzi, którzy byli wykluczeni cyfrowo, czyli nie mieli dostępu do infrastruktury telekomunikacyjnej i nie mieli na nią szans. Dzięki naszej inwestycji  55% mieszkańców gminy wiejskiej Ostróda zostało podłączonych do światłowodu. Zbudowaliśmy w sumie 250 km sieci. Daliśmy możliwość podłączenia się do Internetu ok. 2500 gospodarstwom, z czego skorzystało ok. 1500. Zrobiliśmy to w miejscu, w którym budowa sieci na komercyjnych zasadach jest absolutnie nieopłacalna.

W ubiegłym roku zrobiliście kolejny ważny krok…

Tak, wkroczyliśmy na tereny miejskie, ale takie, które są poza zainteresowaniem dużych operatorów telekomunikacyjnych.

Łatwo było?

Przy tego typu inwestycjach konieczne jest finansowanie z zewnątrz. Tymczasem dla banku komercyjnego, nawet jeśli ktoś jest posiadaczem infrastruktury o wartości 14 milionów złotych to nie ma nic!

Jak to nic?

Dla banku jeśli nieruchomość wystaje ponad ziemię, to jest nieruchomością, jeśli natomiast jest pod ziemią to już nią nie jest… Zawsze ludzie z banków zadawali mi pytanie: „Co my zrobimy z tymi światłowodami jak coś pójdzie nie tak?  Wykopiemy je…?”

Rozumiem, że tu z pomocą przyszła pożyczka szerokopasmowa?

W 2018 pojawiła się możliwość finansowania działalności telekomunikacyjnej z gwarancją BGK. I wzięliśmy 3.000.000 złotych na budowę sieci na czterech osiedlach na terenie miasta Ostróda i gminy Ostróda. Trzeba było wybudować około półtora kilometra nowej linii światłowodowej i dzięki tej inwestycji 2500 ludzi dostało możliwość dostępu do Internetu. W tej chwili ich podłączamy.

A jak dowiedział się Pan o tym, że można takie wsparcie finansowe otrzymać?

Śledziłem ten temat od momentu, gdy Ministerstwo Cyfryzacji ogłosiło, że daje miliard złotych na rozwój sieci szerokopasmowych w formie funduszu, we współpracy z bankiem BGK. Pierwsze podejście zrobiłem w 2017 roku, ale uznałem, że jest to niemożliwe. Dopiero w kwietniu 2018 byłem na branżowej konferencji i podszedłem do stolika Towarzystwa Inwestycji Społeczno-Ekonomicznych z Warszawy, które oferowało pożyczki szerokopasmowe. I tam dostałem telefon do osoby, z którą mogłem już konkretnie porozmawiać.

Ile trwały formalności – od pierwszego kontaktu do pierwszego przelewu?

Bardzo niewiele – około pół roku. To nie jest oczywiście tak, że każdy z ulicy wejdzie i dostanie pieniądze. Trzeba wykazać, że posiada się jakiś majątek i doświadczenie, i że działa się w tej branży, ale naprawdę nie ma wielkich komplikacji. Otrzymałem check listę i dopiero w momencie, gdy miałem już wszystko, wtedy złożyłem dokumenty jako jeden pakiet.

I nie było żadnych nowych żądań ze strony pośrednika?

Jakiś pojedynczy dokument, który w tzw. międzyczasie utracił ważność i trzeba go było odświeżyć. Generalnie jednak było to wręcz miłe i zupełnie inne od współpracy z tradycyjnym bankiem, gdzie często dokumenty donosi się niemal bez końca.

A co było zabezpieczeniem tej pożyczki ?

Zabezpieczaliśmy się na tym, co dla innych było nic nie warte, czyli na istniejącej infrastrukturze. Jest też możliwość zabezpieczenia pożyczki na infrastrukturze, która powstanie, tylko że wtedy jest troszeczkę trudniej. Ja z tego nie korzystałem.

A czy wymogi, które musiał Pan spełnić spowodowały jakieś zmiany w funkcjonowaniu firmy?

Jedyne co się zmieniło, to powstało stanowisko pracy. Mam nowego pracownika, który czuwa nad tym projektem i nad jego rozwojem.

Czy Pan już czuje efekt tej inwestycji?

Powoli zarobek zaczyna się pojawiać. Dla mnie najważniejsze jest to, że udało się w ramach tej pożyczki sfinansować wszystko to co chciałem i że mogę korzystać z karencji w spłacie, czyli przetrwać ten najtrudniejszy okres, kiedy dużo się wydało, już trzeba infrastrukturę obsługiwać, a jeszcze ona w pełni nie zarabia. Dzięki karencji na razie obsługujemy same odsetki, a kapitał będzie obsługiwany później, kiedy te dochody będą. I to daje wielki oddech.

A nie żal Panu, że już nie ma dotacji?

Dotacje są, tylko że dla dużych operatorów. Nas małych nie stać na to, żeby wyłożyć na przykład 80-90 milionów na inwestycje, żeby dostać drugie tyle. Natomiast gdyby były mniejsze dotacje, to owszem można by z nich podłączać te najmniejsze miejscowości, które są zupełnie wykluczone cyfrowo.

To, co Pan robi, można chyba porównać do niesienia kaganka oświaty?

Tak. Nazywam to nawet swoją misją, bo tak naprawdę nie robię tego dla potężnych pieniędzy, bardziej dlatego, żeby ci ludzie mieli dostęp do Internetu.

A czy ma Pan jakiś oddźwięk swojej działalności, dowody wdzięczności?

Nie. Wszyscy uważają, że im się należy, choć tak naprawdę dostają dostęp do czegoś, czego w warunkach rynkowych bez wsparcia – w tym przypadku BGK -nigdy by nie otrzymali. Poza tym lokalne władze nie do końca rozumieją po co ten cały Internet jest i np. ustanawiają duże podatki. Trzeba przekonywać, tłumaczyć, że Internet jest dla ludzi i że jak podatki będą wysokie to inwestycja nie będzie opłacalna, ale jakoś idzie.

A ma Pan już kolejny pomysł na rozwój swojego biznesu?

Pomysłów jest i to cała masa. Jak wspomagać rolnictwo, jak wspomagać czyste środowisko – tutaj jest dużo do zrobienia, ale musi być zrozumienie i chęci współpracy. Jak to będzie, to wszystko się uda.

Więcej informacji na temat Pożyczki Szerokopasmowej znajdziesz na www.bgk.pl/popc


[Materiał sponsorowany]

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*